poniedziałek, 08 marca 2010
Kulinarnie

Wypieki z masy solnej, jajka, ser, owoce i warzywa - czyli produkty do szkolnego mini sklepiku. Ludzik uczy sie teraz w szkole ile to litr, ile kilogram i jak używać pieniędzy. Wszyscy uczniowie mieli przygotować artykuły do klasowego sklepiku. A że miejsca w klasie mało, wszystko w rozmiarze mini, czyli XXXXS.

Razem z Ludzikiem ulepiliśmy trochę tycich, tyciusieńkich smakołyków. Pomalowaliśmy je farbami akrylowymi. Świetną przy tym mieliśmy zabawę. A najfajniejsze było to, że Linka poprosiła, żeby dać jej skosztować bułeczek i marchewki, hi hi.

U mnie poszczególne produkty, a u Ludzika wszystkie razem. Zapomniałam napisać, że na BloguLudzika jest też filmik o tym, jak Ludzik szyje: to dla niedowiarków, szczególnie dla Agatki. Zapraszamy serdecznie.

Miłego tygodnia  :)))

Pieczywo i nabiał czyli bagietki, chałka, chlebki, bułeczki, rogaliki i obwarzanki, ser i jajka:

Jajka:

Owoce - gruszki, jabłka, banany, pomarańcze i cytryny

Warzywa - pomidorki, pietruszka, marchewka i ogórki:

 

wtorek, 17 lutego 2009
Koty rządzą...

...w naszym domu.  A dziś miedzynarodowy dzień kota. Wszystkiego najlepszego dla wszystkich mruczących, miauczących i drapiacych czworonogów! 

Moja siostrzenica była tak miła, że pozwoliła mi skorzystać ze swoich farb do ceramiki. No i takiego sobie kota zmalowałam:

sobota, 30 sierpnia 2008
Ludzikowy pirat

Pirat i papuga już rozłożeni na czynniki pierwsze i rozrysowani. Czekają w kolejce do uszycia.

sobota, 16 sierpnia 2008
Już za chwileczkę, już za momencik...

... będą maskotki, jest już projekcik:

środa, 17 października 2007
Mam i ja

Ostatnio nie mam zupełnie warunków do tworzenia. Ludzik znowu chory. A że mąż ma taka pracę, a nie inną i wychodzi rano, a wraca po g. 21, jestem całkowicie uziemiona w domu z chorym, marudnym, a mimo to bardzo żywym dzieckiem. Ale poza zajmowaniem sie dzieckiem, wbrew pozorom coś tam robię. Jestem na etapie przemeblowywania, zmieniania, układania i przekładania w domu. Pomalutku przygotowuję mieszkanie na pojawienie sie nowego Człowieczka, póki jeszcze mam siłę się ruszać. Przemeblowaliśmy cały pokój Ludzika, kupiliśmy nowe mebelki. Teraz wygląda jak pokój starszego brata :) No i wreszcie mam swoje miejsce w domu, mąż sie zgodził, żebym zrobiła sobie kącik do szycia i dłubania w kuchni. Miał już pewnie dość tego że moje szpargały są w całym mieszkaniu. Dostałam nawet nowy regał. Tak wiec jestem w trakcie urządzania się, ale potrwa chyba jeszcze wieki zanim skończę. A w międzyczasie zaraziłam się od moich blogowych koleżanek. Prawie wszystkie ją mają, mam i ja: straszną chorobę stempelkomanię. No i takie sobie stempelki wydłubałam:

piątek, 31 sierpnia 2007
Walizka spakowana

Jutro jedziemy na ślub, a później na wesele. Walizka, którą przygotowałam to opakowanie tradycyjnego ślubnego prezentu.

W walizeczce są banknoty czyli: koszule, ręczniczki i torebeczka z biżuterią.


czwartek, 30 sierpnia 2007
Znów pakuję walizkę...

Wróciłam. Koniec wakacji niestety. Pomału przyzwyczajam się do codziennosci. W sobotę czeka mnie jeszcze mały wyjazd, ale juz nie wakacyjny. Dlatego wczorajszej nocy powstała ta mała walizeczka. Jest wielkości dużego pudełka po zapałkach, zrobiona jest z tektury falistej i wyściełana ozdobnym papierem. A w walizeczce będa koszulki, ręczniczki i torebeczka z biżuterią. Wszystko w wersji mini oczywiscie. A po co to wszystko - zdradzę jutro...

poniedziałek, 18 czerwca 2007
Arka dla Arka

Pomału wracam do Was.

Czuje się już dużo lepiej, choć poranki jeszcze bywają ciężkie. Przez 3 tygodnie byam z Ludzikiem u Mamy. Babcia nas porządnie dokarmiła. Mnie chyba za porządnie - ginekolog nie był zbyt zachwycony że tak szybko tyję. A lekarz Ludzika był zachwycony i zalecił jak najczęstsze wyjazdy do Babci.

Wiem, że obiecałam coś nowego zrobic, jak już bedzie ze mna dobrze. Ale - za 2 tygodnie mamy jechać na wakacje i jakoś o niczym innym nie mogę myśleć. Zwłaszcza, że jedziemy nad morze!! Jestem przeszczęśliwa, uwielbiam spacery po miękkim piaseczku, szum fal... Rozmarzyłam się.

Ale żeby nie było tak nudno, pochwalę się Arką Noego, którą wyszywałam kiedy byłam w ciąży po raz pierwszy. Wzór wzięłam z Susanny Solobimbi z września 2002 r. Obrazek ma wymiary 45 x 54 cm i to jest pierwsza i chyba ostatnia tak duża wyszywanka jaką udało mi się skończyć. Miałam wtedy komfortowe warunki, bo pół ciąży przeleżałam w łóżku (nie z lenistwa tylko z konieczności).

Teraz Arka ozdabia pokój Ludzika.

wtorek, 03 kwietnia 2007
Pierwsze takie...

 

 

niedziela, 25 marca 2007
Kaczka Dziwaczka ...

Zając

... po wyjęciu z pieca. Buraczki zjedliśmy na obiad ;)))

 
1 , 2 , 3

Ważne sprawy:

banner dla Neli

Moje prace znajdziesz też w:






Galeria miniART
cassia.wu. Get yours at bighugelabs.com





Jako autorka zamieszczonych na tej stronie prac i zdjęć zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, proszę o niewykorzystywanie ich (jak również ich elementów) bez mojej zgody. Jeśli spodoba Ci się któraś z moich prac, napisz do mnie :)